Po kilku dniach wzrostów ropa naftowa zaczęła we wtorek tanieć. Notowania Brent spadały w okolice 105 dolarów za baryłkę, gdy inwestorzy analizowali możliwość dodatkowych dostaw oleju napędowego z Rosji. Jednocześnie zagrożenia dla żeglugi i infrastruktury w rejonie Zatoki Perskiej podtrzymują napięcie na rynku.
W relacji Reutersa Brent tracił około 1,18 dolara, a amerykańska ropa WTI około 1,17 dolara. Obniżka nastąpiła po silnym poniedziałkowym wzroście cen, który wiązano z nasileniem konfliktu na Bliskim Wschodzie. Taki ruch nie oznacza więc powrotu stabilnego rynku: zmienia się raczej chwilowa ocena proporcji między zagrożeniem podaży a możliwym jej uzupełnieniem.
Dyskusja o rosyjskim dieslu jest szczególnie polityczna. Amerykańskie złagodzenie części restrykcji dotyczących dostaw ma łagodzić niedobory paliwa, ale może równocześnie wzmacniać wpływy Rosji. Krytycy tego rozwiązania podkreślają, że Moskwa nadal atakuje ukraińską infrastrukturę. Z gospodarczego punktu widzenia ważne jest nie samo ogłoszenie decyzji, lecz realna wielkość i termin nowych dostaw.
Na przeciwnym biegunie znajduje się ryzyko związane z cieśniną Ormuz i infrastrukturą Arabii Saudyjskiej. Każdy nowy incydent może zwiększyć koszt ubezpieczenia statków i przewozu paliw. Dla Europy oznacza to, że nawet krótkotrwałe spadki cen baryłki nie muszą natychmiast przełożyć się na tańszy diesel, benzynę lub transport.
Źródła
Reuters — ceny ropy 13 października: https://www.reuters.com/business/energy/oil-ticks-lower-russia-diesel-supply-prospects-counter-gulf-supply-risks-2026-10-13/
Reuters — ataki na infrastrukturę Zatoki: https://www.reuters.com/business/energy/oil-climbs-mideast-conflict-tanker-attacks-persist-2026-10-11/
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
