Pentagon prowadzi przegląd obecności wojsk USA w Europie i naciska na sojuszników, by przejmowali większą część konwencjonalnej obrony kontynentu. W Europie pozostaje około 80 tys. amerykańskich żołnierzy, a głębokość ewentualnych dalszych cięć ma zależeć od postępów państw NATO.
Dla Polski kluczowe jest, że pochwała za wydatki obronne nie jest gwarancją utrzymania obecnej liczby wojsk USA.
Waszyngton chce dowodów, nie deklaracji
AP podaje, że Pentagon rozesłał sojusznikom ankietę z pytaniami o konkretne plany zwiększenia zdolności. Podsekretarz obrony Elbridge Colby po spotkaniach w Brukseli chwalił Niemcy, Polskę i kraje skandynawskie, jednocześnie wzywając innych sojuszników do większego wysiłku.
Wizja Waszyngtonu zakłada, że Europa przejmuje podstawową odpowiedzialność za obronę konwencjonalną, a USA pozostają zapleczem strategicznym, w tym nuklearnym. To istotna zmiana akcentów w porównaniu z dekadami, gdy amerykańska obecność była fundamentem codziennej obrony Europy.
Polska może zyskać względnie, nawet jeśli USA zmniejszą siły
Jeżeli redukcje będą asymetryczne, państwa inwestujące w obronę i leżące na wschodniej flance mogą utrzymać większą część amerykańskiej obecności niż zachodnia Europa. Nie oznacza to jednak, że każda baza i każda jednostka pozostaną bez zmian.
Polski interes polega więc na dwóch rzeczach jednocześnie: utrzymaniu możliwie silnej obecności USA oraz budowie własnych zdolności, które sprawiają, że Polska nie jest wyłącznie odbiorcą bezpieczeństwa, lecz wartościowym elementem regionalnego systemu odstraszania.
Amerykańska obecność w Europie nie jest jednorodna. Obejmuje jednostki bojowe, lotnictwo, logistykę, dowodzenie, obronę powietrzną i siły rotacyjne. Redukcja kilku tysięcy żołnierzy może więc mieć bardzo różne znaczenie zależnie od tego, które zdolności zostaną zmniejszone. Sama liczba personelu nie pokazuje pełnego obrazu odstraszania.
Waszyngton od lat oczekuje większych wydatków europejskich, ale obecny przegląd idzie dalej: chodzi o przeniesienie odpowiedzialności za konwencjonalną obronę. Dla Europy oznacza to konieczność zwiększania zapasów amunicji, obrony powietrznej, transportu wojskowego i zdolności dowodzenia, a nie tylko osiągnięcia procentowego celu wydatków obronnych.
Polska znajduje się w relatywnie silnej pozycji, bo zwiększyła zakupy uzbrojenia i udostępnia infrastrukturę ważną dla wschodniej flanki. Jednocześnie powinna zakładać scenariusz, w którym USA koncentrują część sił w Indo-Pacyfiku. Najbezpieczniejszą strategią jest więc budowanie zdolności krajowych tak, aby amerykańska obecność wzmacniała polską obronę, a nie była jej jedynym filarem.
W szerszym kontekście Prasarium opisywało wcześniej powiązany wątek tej sprawy.
Źródła
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
