27 września Szwajcarzy zdecydują w referendum, czy wpisać do konstytucji znacznie bardziej restrykcyjną neutralność. Inicjatywa ograniczyłaby współpracę wojskową z sojuszami i możliwość przyłączania się do sankcji niezatwierdzonych przez ONZ — co miałoby skutki także dla relacji z NATO i UE.
Szwajcarska neutralność, rozpoznawalna na świecie od XIX wieku, może zostać zdefiniowana znacznie sztywniej. Referendum zaplanowane na 27 września dotyczy inicjatywy konstytucyjnej, która ograniczyłaby współpracę z sojuszami wojskowymi w czasie pokoju i zawęziła możliwość stosowania sankcji gospodarczych.
Neutralność bardziej dosłowna
Według Reutersa propozycja zakazywałaby współpracy z sojuszami wojskowymi oraz przyłączania się do sankcji, jeśli nie zostały zatwierdzone przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Zwolennicy inicjatywy argumentują, że obecna polityka zbyt daleko odchodzi od tradycyjnego rozumienia neutralności.
Przeciwnicy odpowiadają, że w warunkach rosyjskiej agresji na Ukrainę i rosnącej presji bezpieczeństwa w Europie całkowicie sztywna neutralność może ograniczyć zdolność Szwajcarii do szkolenia, wymiany informacji i reagowania na zagrożenia.
Sondaż cytowany przez Reutersa wskazywał 62 proc. przeciwników inicjatywy i 36 proc. zwolenników. Ostateczny wynik zależy jednak od głosowania 27 września.
Dlaczego wynik interesuje resztę Europy
Szwajcaria nie jest członkiem NATO ani Unii Europejskiej, ale pozostaje głęboko związana gospodarczo i politycznie z państwami zachodnimi. Jej decyzje o sankcjach mają praktyczne znaczenie ze względu na sektor finansowy, handel i rolę kraju jako miejsca siedzib wielu międzynarodowych firm.
Rosja popiera bardziej restrykcyjne ujęcie szwajcarskiej neutralności, co samo w sobie stało się elementem kampanii. Dla europejskich stolic istotniejsze jest jednak pytanie, czy wynik referendum stworzy precedens: czy neutralne państwo w warunkach konfrontacji mocarstw powinno zachowywać możliwość współpracy wojskowej bez formalnego członkostwa w sojuszu.
Z polskiej perspektywy sprawa ma znaczenie przede wszystkim jako element szerszej debaty o europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Prasarium pisało już o coraz twardszych zasadach ochrony wschodniej flanki NATO. Szwajcarskie referendum pokazuje odwrotny dylemat: jak daleko państwo spoza sojuszu może współpracować z nim, nie rezygnując z neutralności.
Jeżeli inicjatywa przegra, obecny elastyczniejszy model pozostanie. Jeżeli wygra, Bern będzie musiał dostosować praktykę sankcyjną i wojskową do nowego konstytucyjnego ograniczenia, a spór o znaczenie neutralności przeniesie się z kampanii do konkretnych decyzji państwa.
Referendum ma również wymiar gospodarczy. Szwajcaria jest ważnym centrum finansowym i handlowym, więc ograniczenie możliwości samodzielnego przyłączania się do zachodnich sankcji mogłoby wpływać na firmy, banki i przepływy kapitału. Zwolennicy inicjatywy widzą w tym powrót do roli bezstronnego pośrednika, przeciwnicy obawiają się natomiast, że kraj byłby postrzegany jako luka w europejskim systemie nacisku gospodarczego. Debata dotyczy także ćwiczeń i współpracy technicznej z NATO. Szwajcaria nie zamierza wstępować do Sojuszu, ale dotychczas wykorzystywała wybrane formy partnerstwa do szkolenia i interoperacyjności. Nowa konstytucyjna definicja mogłaby ograniczyć przestrzeń dla takich działań. Dlatego wynik będzie czytany w Europie nie tylko jako decyzja o tradycji neutralności, ale też jako odpowiedź na pytanie, jak państwa niezaangażowane formalnie w sojusze reagują na długotrwały kryzys bezpieczeństwa.
Źródła
Reuters — Swiss to vote on whether to tighten neutrality, end peacetime cooperation with NATO — 26 sierpnia 2026; Swiss Federal Chancellery — materiały referendalne.
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
