Rządowa ustawa dotycząca statusu sędziów powołanych po 2018 r. pozostaje jednym z najbardziej konfliktowych projektów obecnej kadencji. Jej zwolennicy mówią o konieczności wykonania orzeczeń europejskich trybunałów i odbudowie niezależności sądów. Krytycy ostrzegają przed podważaniem statusu tysięcy sędziów i otwieraniem kolejnego sporu konstytucyjnego. Dla prezydenta Karola Nawrockiego będzie to test granic współpracy z rządem.

Co właściwie ma zmienić ustawa

Projekt, który Sejm rozpoczął procedować na początku roku, ma uporządkować skutki uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podejmowanych po 2018 r. oraz sposób traktowania nominacji sędziowskich wydanych w tym okresie. W rządowym obozie projekt przedstawiany jest jako odpowiedź na orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i polskich sądów. Jednym z kluczowych założeń jest odejście od obecnego modelu wyboru sędziowskiej części KRS przez Sejm oraz stworzenie mechanizmu, w którym większą rolę mają sami sędziowie. Projekt przewiduje też zmiany dotyczące Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego oraz skargi nadzwyczajnej.

Najwięcej emocji budzi jednak status sędziów powołanych z udziałem KRS ukształtowanej po 2018 r. W debacie pojawia się podział na różne kategorie takich nominacji. W części przypadków skutki powołania miałyby pozostać w praktyce nienaruszone, zwłaszcza wobec absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Inne nominacje miałyby podlegać ponownej ocenie lub procedurze, co zdaniem przeciwników reformy rodzi pytania o nieusuwalność sędziów i stabilność orzeczeń.

Największe ryzyko: chaos zamiast porządku

Spór ma też wymiar europejski. Komisja Europejska od kilku lat wiąże ocenę polskiego systemu sądownictwa z wykonaniem orzeczeń TSUE i ETPCz, dlatego rząd traktuje ustawę jako element normalizacji relacji z instytucjami UE. Jednocześnie nie oznacza to, że Bruksela narzuca jeden konkretny model rozwiązania wszystkich sporów personalnych. Państwo musi pogodzić standard niezależnego sądu z konstytucyjnymi gwarancjami nieusuwalności sędziego, prerogatywą prezydenta do powoływania sędziów oraz zasadą zaufania obywatela do prawomocnych rozstrzygnięć. Im bardziej zbiorczy i automatyczny byłby mechanizm weryfikacji, tym większe ryzyko kolejnych postępowań przed sądami krajowymi i europejskimi.

Polityczny problem polega na tym, że obie strony sporu używają tego samego argumentu: pewności prawa. Rząd twierdzi, że bez uporządkowania statusu nominacji po 2018 r. Polska będzie nadal przegrywać sprawy przed europejskimi trybunałami, a obywatele nie będą mieli pewności, czy ich skład sędziowski spełnia standard niezależnego sądu. Opozycja odpowiada, że masowa weryfikacja sędziów może podważyć tysiące rozstrzygnięć i stworzyć wieloletni stan niepewności. To właśnie ta kolizja powoduje, że projekt jest znacznie trudniejszy niż zwykła nowelizacja ustawy ustrojowej.

Nie bez znaczenia jest także skala organizacyjna. Sądy od lat zmagają się z przewlekłością postępowań, brakami kadrowymi i rosnącą liczbą spraw. Każdy model wymagający ponownego rozpoznawania setek lub tysięcy nominacji, przenoszenia sędziów albo masowego kierowania spraw do innych składów może na pewien czas dodatkowo obciążyć system. Zwolennicy reformy odpowiadają, że koszt przejściowy jest nieunikniony, jeśli Polska chce zakończyć wieloletni konflikt o standard powoływania sędziów. Przeciwnicy wskazują, że reforma powinna być maksymalnie indywidualna i oparta na konkretnych rozstrzygnięciach, a nie na samej dacie nominacji.

Istotne jest również to, czego projekt nie powinien robić. Sama reforma statusu sędziów nie może automatycznie oznaczać wzruszenia wszystkich wydanych przez nich orzeczeń. W dotychczasowej debacie zakładano raczej ochronę prawomocnych wyroków oraz możliwość wznowienia tylko w określonych sytuacjach. Dla obywateli to element najważniejszy: spór polityczny o legalność nominacji nie może zamienić się w masową niepewność co do rozwodów, spadków, wyroków karnych czy umów gospodarczych zatwierdzonych przez sądy.

Prezydent może stać się punktem zapalnym

Nawet jeśli rządowi uda się przeprowadzić ustawę przez Sejm i Senat, ostateczna decyzja trafi do Pałacu Prezydenckiego. Karol Nawrocki wielokrotnie podkreślał znaczenie konstytucyjnych prerogatyw głowy państwa, a powoływanie sędziów należy właśnie do obszaru szczególnie chronionego w orzecznictwie konstytucyjnym. Każdy przepis, który można odczytać jako próbę zbiorowego kwestionowania prezydenckich nominacji, będzie więc politycznie i prawnie bardzo trudny do zaakceptowania przez prezydenta.

Możliwe są trzy scenariusze. Pierwszy to podpisanie ustawy po ewentualnych poprawkach uzgodnionych z Pałacem Prezydenckim. Drugi to skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego przed podpisaniem. Trzeci to weto, które wymagałoby od koalicji rządzącej większości trzech piątych głosów do odrzucenia. Przy obecnym układzie parlamentarnym ten ostatni wariant oznaczałby w praktyce zatrzymanie reformy.

Co warto obserwować w najbliższych tygodniach

Najważniejsze będą nie deklaracje partyjne, lecz konkretne poprawki komisji oraz to, czy projekt zachowa mechanizmy chroniące stabilność prawomocnych orzeczeń. Drugim wskaźnikiem będzie stanowisko prezydenta wobec rozwiązań dotyczących nominacji sędziowskich. Trzecim — reakcja Komisji Europejskiej i europejskich trybunałów na ostateczny kształt ustawy. Jeżeli rząd zdecyduje się na rozwiązanie maksymalistyczne, konflikt z prezydentem niemal na pewno się zaostrzy. Jeżeli postawi na kompromis i indywidualną ocenę skutków wadliwych procedur, szansa na trwałe uporządkowanie systemu będzie większa.

Źródła

Sejm RP: https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/komunikat.xsp?documentId=5E318BD3E2C25DEFC1258D8600373F43

Sejm RP – wypowiedź o założeniach projektu: https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/wypowiedz.xsp?dzien=2&posiedzenie=49&view=1&wyp=244

Rzeczpospolita: https://www.rp.pl/sady-i-trybunaly/art44914941-slimacze-prace-sejmu-nad-ustawa-praworzadnosciowa-reforma-jeszcze-poczeka

REKLAMA Miejsce dla Twojej marki w Prasarium Dotrzyj do tysięcy zaangażowanych czytelników codziennie. Sprawdź ofertę

Formaty reklamowe wewnątrz artykułu

Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.

Inline / native 750 × 200
Inline / native 750 × 200
Large rectangle 336 × 280
Large rectangle 336 × 280
Medium rectangle 300 × 250
Medium rectangle 300 × 250

Zobacz stronę „Reklama i współpraca”