Bogdan Święczkowski pojawił się w poniedziałek przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego i zażądał umożliwienia mu wejścia. Publicznie podtrzymał stanowisko, że nadal sprawuje funkcję prezesa, choć jest ona kwestionowana przez Annę Korwin-Piotrowską.
W poniedziałek przed godziną 13 Bogdan Święczkowski ponownie stanął przed bramą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Domagał się dopuszczenia go do pracy i krytycznie oceniał działania osób, które według odmiennych komunikatów przejęły kierowanie instytucją.
Święczkowski mówił o pogłębianiu bezprawia przez utrzymywanie ograniczeń w dostępie do gmachu. Zwracał się także do funkcjonariuszy zabezpieczających teren. Jego wypowiedzi były ostrym oskarżeniem pod adresem uczestników sporu, lecz nie stanowią rozstrzygnięcia sądowego o popełnieniu przestępstwa.
Anna Korwin-Piotrowska przedstawia odmienną interpretację przepisów i kompetencji dotyczących kierowania TK. Wcześniej w wydanym komunikacie wykluczała wstęp do budynku Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Obie strony powołują się na własne decyzje organizacyjne.
Konflikt wykracza już poza symboliczne spory o tytuły i pieczęcie. W praktyce dotyczy dostępu do urzędu, wykonywania obowiązków przez pracowników, kontaktu z aktami oraz możliwości realizacji podstawowych funkcji Trybunału.
Dla opinii publicznej zasadnicze pozostaje pytanie, kto i na jakiej podstawie może wydawać wiążące polecenia administracji TK. W poniedziałek nie przedstawiono powszechnie akceptowanego rozwiązania tego konfliktu.
Źródła
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
