Rosyjskie działania hybrydowe stawiają Sojusz Północnoatlantycki przed trudniejszą decyzją niż klasyczne naruszenie granicy. Radosław Sikorski ostrzegł w rozmowie z „Financial Times” przed możliwością ataku z ofiarami śmiertelnymi. Dla Polski kluczowe staje się nie tylko odstraszanie, lecz także procedura dowodzenia, kto odpowiada za incydent i jak należy na niego odpowiedzieć.

NATO powstało po to, aby odstraszać otwartą agresję, której sprawca jest rozpoznawalny, a działania można przypisać jego siłom zbrojnym. Dzisiejszy spór z Rosją coraz częściej wygląda inaczej: zakłócenia systemów, podejrzane pożary magazynów, próby sabotażu infrastruktury, ataki w cyberprzestrzeni i operacje wpływu rozgrywają się poniżej progu tradycyjnej wojny. Część incydentów może mieć charakter kryminalny albo techniczny. Właśnie dlatego trudno automatycznie uznawać każde zdarzenie za rosyjski atak, nawet gdy powtarza znany schemat działań służb.

W wywiadzie opisanym przez „Financial Times” szef polskiej dyplomacji zwrócił uwagę na rosnącą groźbę śmiertelnego sabotażu oraz potrzebę wspólnej odpowiedzi aliantów. To polityczne ostrzeżenie, nie formalne stwierdzenie, że NATO podjęło decyzję o zastosowaniu artykułu 5 traktatu. Sojusz ma instrumenty konsultacji i reagowania jeszcze przed użyciem mechanizmu obrony zbiorowej. Najważniejszą kwestią staje się zbudowanie między państwami zgodności co do skali zagrożenia i standardu dowodowego.

W publicznej debacie artykuł 5 bywa przedstawiany jak alarm uruchamiający natychmiastową, identyczną reakcję każdego kraju. Jego sens jest subtelniejszy. Traktat zobowiązuje sojuszników do uznania zbrojnej napaści na jednego z nich za atak na wszystkich, ale każde państwo podejmuje takie działania, jakie uzna za konieczne, włącznie z użyciem siły zbrojnej. Ustalenie, czy doszło do zbrojnej napaści, jest sprawą polityczną i prawną oraz zależy od okoliczności. Podobnie trudno znaleźć jeden uniwersalny próg dla cyberataku, którego skutki można porównać z uderzeniem rakietowym.

Jeżeli sprawca doprowadzi do śmierci ludzi poprzez zniszczenie instalacji kolejowej, elektrowni czy wodociągu, znaczenie ma nie tylko liczba ofiar. Liczą się także intencja, rozmiar szkód, dowody kierowania operacją przez państwo oraz zagrożenie kolejnymi atakami. Z kolei przedwczesne ogłoszenie odpowiedzialności Rosji bez wystarczających ustaleń może osłabić wiarygodność sojuszu. Powściągliwość w ocenie pojedynczych zdarzeń nie powinna jednak oznaczać bierności wobec całej sekwencji operacji, które składają się na presję strategiczną.

Najbardziej wrażliwe są systemy, bez których nowoczesne społeczeństwo szybko przestaje działać: energetyka, transport, sieci telekomunikacyjne, płatności, logistyka wojskowa i zaopatrzenie w wodę. Ich właścicielami bywają przedsiębiorstwa prywatne, samorządy albo operatorzy międzynarodowi. Państwo musi więc koordynować działania z podmiotami, które formalnie nie należą do wojska. Brak wspólnych procedur może utrudnić wymianę informacji oraz decyzje o wzmocnieniu ochrony jeszcze przed kryzysem. Wiele poważnych szkód gospodarczych może powstać nawet wtedy, gdy sam atak nie spowoduje bezpośrednich ofiar.

Polska ma szczególne znaczenie dla transportu i zaopatrzenia Ukrainy, dlatego bezpieczeństwo infrastruktury na wschodniej flance dotyczy również interesów innych sojuszników. Przesunięcie ciężaru z samych posterunków wojskowych na ochronę węzłów kolejowych, magazynów, centrów danych czy sieci zasilających jest racjonalne, lecz kosztowne. Część inwestycji będzie wymagała rozwiązań na szczeblu krajowym, część wspólnych standardów NATO i UE. Zapobieganie sabotażowi nie może przy tym prowadzić do arbitralnego ograniczania praw obywatelskich bez nadzoru i kontroli sądowej.

Wobec zagrożeń poniżej progu wojny istnieje cała drabina reakcji: wywiadowcze ostrzeganie, śledztwo i proces, sankcje wobec osób i podmiotów, ograniczenia dyplomatyczne, działania kontrwywiadu i wzmacnianie ochrony infrastruktury. Użycie narzędzi wojskowych jest tylko jednym z możliwych poziomów odpowiedzi. Sikorski wskazuje także na ograniczanie rosyjskich możliwości operacyjnych poprzez politykę wizową oraz redukcję obecności dyplomatycznej. Takie decyzje również wymagają koordynacji, ponieważ przerzucenie aktywności do najsłabiej zabezpieczonego państwa szybko zmniejsza ich skuteczność.

Istotną rolę może odegrać szybkość ujawniania danych o sprawcy. Sojusznicy potrzebują mechanizmu pozwalającego weryfikować materiał dowodowy w sposób bezpieczny i zrozumiały dla rządów. Inaczej każdy kolejny incydent będzie od początku prowadził do sporu o odpowiedzialność. Nie oznacza to publikowania tajnych źródeł, lecz uzgodnioną metodykę ocen i wspólne komunikaty. Silne odstraszanie polega bowiem również na przekonaniu potencjalnego agresora, że jego operacja nie pozostanie anonimowa, a polityczne konsekwencje będą skoordynowane.

Trzeba też rozdzielić współpracę wojskową od cywilnej odporności. Siły zbrojne mogą wykrywać i neutralizować część zagrożeń, jednak naprawą uszkodzonych sieci zajmują się zwykle operatorzy, samorządy i wyspecjalizowane przedsiębiorstwa. Wspólne ćwiczenia powinny więc obejmować scenariusz wielodniowej awarii, przerw w dostawach paliwa oraz równoczesnej kampanii dezinformacyjnej. W takim kryzysie równie istotne jak techniczne przywrócenie zasilania jest przekazanie mieszkańcom rzetelnej informacji. Niedopowiedzenia tworzą przestrzeń dla paniki i plotek, a niepewność ułatwia kolejne operacje wpływu. Zwiększanie odporności wymaga zatem nie tylko zakupów sprzętu, ale szkolenia personelu, zapasowych kanałów łączności i jasnych zasad podejmowania decyzji. Dopiero wspólna praktyka pokazuje, które procedury naprawdę działają, a które istnieją wyłącznie w dokumentach. Wsparcie NATO ma sens wtedy, gdy krajowe instytucje wiedzą, jakie informacje i w jakiej kolejności powinny przekazać sojusznikom.

Dla Warszawy rozsądny plan obejmuje trzy zadania równocześnie: zwiększanie odporności infrastruktury, wspólną z aliantami definicję eskalacji i komunikowanie konsekwencji przed atakiem. Nie ma prostej recepty, która zamieni złożony świat sabotażu w czarno-biały podział na pokój i wojnę. Przed NATO stoi wybór, czy będzie dopiero reagować na następną katastrofę, czy wcześniej uzgodni zasady działania. To drugie rozwiązanie może być mniej widowiskowe, ale daje większą szansę uniknięcia błędnej kalkulacji po obu stronach.

Źródła

Financial Times – wywiad z Radosławem Sikorskim, 12.10.2026: https://www.ft.com/content/0c5a10f4-5aca-456e-9c3a-4c4dc8132a63

NATO – Traktat Waszyngtoński, art. 5: https://www.nato.int/cps/en/natohq/official_texts_17120.htm

NATO – obrona przed zagrożeniami hybrydowymi: https://www.nato.int/cps/en/natohq/topics_156338.htm

REKLAMA Miejsce dla Twojej marki w Prasarium Dotrzyj do tysięcy zaangażowanych czytelników codziennie. Sprawdź ofertę

Formaty reklamowe wewnątrz artykułu

Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.

Inline / native 750 × 200
Inline / native 750 × 200
Large rectangle 336 × 280
Large rectangle 336 × 280
Medium rectangle 300 × 250
Medium rectangle 300 × 250

Zobacz stronę „Reklama i współpraca”