Cena ropy Brent ponownie przekroczyła 105 dolarów za baryłkę po tym, jak perspektywa szybkiego porozumienia USA–Iran osłabła. Dla Polski znaczenie ma nie tylko sama cena surowca. Równie ważne są koszty diesla, marże rafineryjne, kurs dolara, logistyka dostaw i to, jak długo utrzyma się premia za ryzyko w rejonie Zatoki Perskiej.
Rynek wycenia ryzyko, nie tylko faktyczne braki ropy
W poniedziałek kontrakty na Brent wzrosły powyżej 105 dolarów za baryłkę. Bezpośrednim impulsem był brak przełomu w relacjach amerykańsko-irańskich i obawy, że napięcie utrzyma się dłużej. Rynek ropy reaguje na dwa elementy jednocześnie: realną ilość surowca dostępnego dla odbiorców oraz prawdopodobieństwo, że przyszłe dostawy zostaną zakłócone. Dlatego ceny mogą rosnąć nawet wtedy, gdy fizyczny przepływ ropy jeszcze nie spadł proporcjonalnie do skali zwyżki.
Najważniejszym punktem pozostaje Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa duża część eksportu z Zatoki Perskiej. Każda informacja o możliwym ograniczeniu żeglugi zwiększa premię za ryzyko. Z drugiej strony część dostaw może być kierowana alternatywnymi trasami. Arabia Saudyjska wznowiła pracę rurociągu East-West prowadzącego w stronę Morza Czerwonego, co częściowo zmniejsza zależność od Ormuzu. Nie usuwa to jednak całego ryzyka, ponieważ zdolności zastępcze są ograniczone, a infrastruktura również może stać się celem ataków.
Dla Europy problemem jest szczególnie diesel
Europa jest wrażliwa nie tylko na cenę baryłki, lecz także na dostępność gotowych produktów rafinowanych. Diesel ma znaczenie dla transportu ciężarowego, rolnictwa, części przemysłu i logistyki. Komisja Europejska odnotowuje ostrzeżenia przed trudnym sezonem zimowym dla cen oleju napędowego. Jeżeli na rynku zabraknie produktów rafinowanych, marża diesla może rosnąć szybciej niż sama ropa.
To istotne dla Polski, ponieważ paliwo w gospodarce działa jak koszt rozproszony. Wysoki diesel zwiększa koszt przewozu towarów, obsługi budów, dostaw do sklepów i części usług. Nie oznacza to, że każda podwyżka na stacji natychmiast przekłada się na ceny żywności czy innych produktów. Firmy mają różne kontrakty, zapasy i możliwości absorpcji kosztów. Jeśli jednak drogie paliwo utrzymuje się przez wiele tygodni, presja zaczyna przenikać do kolejnych ogniw łańcucha.
Dlaczego ceny na polskich stacjach nie kopiują ropy jeden do jednego
Na detaliczną cenę benzyny i diesla składają się cena ropy, koszty przerobu w rafinerii, notowania gotowych paliw w Europie, kurs złotego wobec dolara, podatki, opłaty oraz marże hurtowe i detaliczne. Dlatego dwa okresy z ropą po 100 dolarów mogą dawać inne ceny na pylonach. Szczególnie ważny jest kurs walutowy: ropa jest rozliczana głównie w dolarach, więc słabszy złoty zwiększa koszt importu, a mocniejszy może częściowo amortyzować zwyżkę.
Na koniec ubiegłego tygodnia na części polskich stacji Pb95 przekraczała 8 zł, a diesel 9 zł za litr. Prognozy branżowe na przełom września i października również wskazywały na bardzo wysokie średnie ceny. Jeśli Brent utrzyma się w rejonie 100–105 dolarów, przestrzeń do szybkiego powrotu do znacznie niższych cen będzie ograniczona. Jeżeli jednak dojdzie do trwałego porozumienia politycznego i poprawi się dostępność produktów rafinowanych, rynek może oddać część premii za ryzyko.
Co obserwować w najbliższych dniach
Pierwszym wskaźnikiem jest sytuacja w Ormuzie i faktyczna liczba tankowców przechodzących przez cieśninę. Drugim – eksport Arabii Saudyjskiej przez Morze Czerwone oraz tempo odbudowy pełnej przepustowości rurociągu East-West. Trzecim są notowania europejskiego diesla, bo to one mogą bezpośredniej niż sama ropa sygnalizować presję na transport. Czwartym pozostaje kurs USD/PLN.
Dla polityki gospodarczej ważna jest także długość szoku. Kilkudniowy skok cen ropy może zostać w dużej części wchłonięty przez rynek. Kilkumiesięczne utrzymywanie się wysokich cen wpływa już na inflację, oczekiwania gospodarstw domowych i decyzje firm. W takim scenariuszu rośnie presja na bank centralny, który musi rozróżnić jednorazowy szok podażowy od trwałego wzrostu inflacji.
Najbardziej prawdopodobne nie jest więc jedno proste przełożenie „ropa droższa o X, paliwo droższe o Y”. Kluczowy będzie łączny układ surowca, produktów rafinowanych, kursu walutowego i czasu trwania kryzysu. Dla polskiego kierowcy najbardziej praktycznym sygnałem będzie to, czy w kolejnych tygodniach ceny diesla i benzyny utrzymają się wysoko mimo zmian samej baryłki. To pokaże, czy problemem jest już tylko premia geopolityczna, czy również realne napięcie w europejskim łańcuchu paliwowym. Istotna będzie też reakcja przedsiębiorstw transportowych i handlu. Jeżeli firmy zaczną podnosić opłaty paliwowe lub renegocjować kontrakty przewozowe, będzie to sygnał, że szok przestał być krótkotrwałym problemem rynku surowcowego. Wtedy wzrost kosztów może silniej przenosić się na usługi i towary, choć skala tego efektu będzie różna między branżami. Dla gospodarstw domowych kluczowe pozostaną nie pojedyncze rekordowe ceny, lecz średni poziom paliw utrzymujący się przez kilka kolejnych tygodni.
Źródła
Business Insider Polska – Brent powyżej 105 dolarów: https://businessinsider.com.pl/gospodarka/impas-na-bliskim-wschodzie-winduje-ceny-ropy-gwaltowny-wzrost-w-poniedzialek/0v51wj7
Reuters – rynek ropy i perspektywy porozumienia USA–Iran: https://www.reuters.com/business/energy/oil-rises-slightly-ahead-potential-us-iran-talks-2026-09-22/
Komisja Europejska – przegląd ostrzeżeń o cenach energii i diesla: https://denmark.representation.ec.europa.eu/news/eu-i-dagens-aviser-mandag-den-28-september-2026-2026-09-28_da
Money.pl – ceny paliw na polskich stacjach: https://www.money.pl/gospodarka/ceny-paliw-znow-szokuja-na-stacjach-benzyna-przebila-8-zl-7333583048931584a.html
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
