Polska wchodzi w sezon grzewczy z niemal całkowicie wypełnionymi magazynami gazu. Według danych opublikowanych w poniedziałek poziom zapasów przekracza 99 proc., podczas gdy średnia dla całej Unii Europejskiej wynosi nieco ponad 72 proc.
Wysoki poziom zapasów zwiększa odporność polskiego systemu gazowego na krótkotrwałe zakłócenia dostaw i gwałtowne skoki popytu. Nie oznacza jednak pełnej niezależności od importu. Zużycie w sezonie zimowym wielokrotnie przewyższa pojemność krajowych magazynów, dlatego kluczowe pozostają dostawy przez terminal LNG w Świnoujściu, Baltic Pipe oraz połączenia międzysystemowe.
Różnica między Polską a średnią unijną jest istotna także cenowo. Niższy poziom zapasów w części państw UE zwiększa wrażliwość rynku na długie okresy zimna, awarie infrastruktury lub ograniczenia podaży LNG. Dla gospodarstw domowych i przemysłu najważniejsze będzie jednak nie samo procentowe napełnienie magazynów, lecz ceny kolejnych dostaw kupowanych na rynku europejskim.
Polskie zapasy są dodatkowo wspierane przez zróżnicowanie kierunków dostaw. Po kryzysie energetycznym z początku dekady znaczenie rosyjskiego gazu w polskim bilansie zostało ograniczone, a operatorzy zwiększyli możliwości przyjmowania surowca drogą morską i z Norwegii. Dzięki temu pełne magazyny pełnią funkcję bufora, a nie jedynego źródła zabezpieczenia zimowego popytu.
Źródła
PAP InfoPakiety: https://infopakiety.pap.pl/gospodarka
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
