Amerykański Departament Obrony prowadzi przegląd rozmieszczenia sił w Europie. W pracach uczestniczy najwyższy dowódca NATO, a rezultat może mieć znaczenie dla przyszłego podziału odpowiedzialności między USA i europejskich sojuszników.
Co najmniej cztery warianty
Reuters podał, że generał Alexus Grynkewich, dowódca sił USA w Europie i jednocześnie najwyższy dowódca wojskowy NATO, uczestniczył w briefingu dla szefa polityki Pentagonu Elbridge’a Colby’ego. Dokument dotyczący przeglądu zakłada przygotowanie co najmniej czterech możliwych wariantów dotyczących obecności amerykańskich wojsk w Europie.
Przegląd ogłoszono w czerwcu. Sekretarz obrony Pete Hegseth mówił wówczas, że ma on potrwać do sześciu miesięcy i obejmować konsultacje z Kongresem. W Europie stacjonuje około 80 tys. amerykańskich żołnierzy. Nie przesądzono, że przegląd doprowadzi do redukcji tej liczby.
Waszyngton naciska jednocześnie, by europejscy sojusznicy przejmowali większą część odpowiedzialności za własną obronę i realizowali uzgodnione cele wydatków wojskowych.
Dyskusja ma znaczenie także dla państw wschodniej flanki, gdzie obecność wojsk USA jest postrzegana jako element odstraszania. Kongres ograniczył możliwość gwałtownego zmniejszenia sił bez konsultacji, dlatego końcowy wariant będzie musiał uwzględniać zarówno potrzeby Pentagonu, jak i zobowiązania sojusznicze.
Sojusznicy będą też obserwować, czy przegląd zmieni strukturę sił, czy jedynie ich rozmieszczenie. Różnica jest istotna: redukcja liczby żołnierzy oznaczałaby inny sygnał strategiczny niż przesunięcie części jednostek pomiędzy państwami NATO.
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
