Globalny rynek ciężkiego oleju opałowego może w trzecim kwartale mierzyć się z deficytem sięgającym około 218 tys. baryłek dziennie. To paliwo jest ważne m.in. dla żeglugi. Źródłem napięć są zakłócenia w rafineriach, konflikty i ograniczenia w handlu rosyjskimi produktami naftowymi.
Żegluga odczuje problem szybciej niż kierowcy
Ciężki olej opałowy nie jest produktem, który przeciętny konsument kupuje na stacji benzynowej, ale pozostaje ważny dla transportu morskiego i części przemysłu. Według szacunków cytowanych przez media branżowe niedobór może wynosić około 218 tys. baryłek dziennie.
Rafinerie coraz częściej priorytetowo traktują benzynę, olej napędowy i paliwo lotnicze. Jednocześnie rosyjski eksport produktów ciężkich jest ograniczany przez ataki na infrastrukturę i zmiany szlaków handlowych. To zmniejsza elastyczność rynku.
Koszt może przejść na fracht
Jeżeli paliwo bunkrowe drożeje, rosną koszty armatorów. W dłuższej perspektywie część kosztów może zostać przeniesiona na stawki frachtowe, a więc także na ceny przewożonych towarów.
Nie oznacza to automatycznie globalnego kryzysu paliwowego. Rynek może reagować zmianą mieszanek paliwowych, dostawców i tras. Warto jednak obserwować, czy niedobór utrzyma się również w czwartym kwartale, gdy rośnie sezonowe zapotrzebowanie na część produktów energetycznych.
Źródła
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
