Kanada i Unia Europejska przygotowują nową formułę pogłębionej współpracy gospodarczej i strategicznej. Ottawa podkreśla jednak, że ważniejszy od nazwy przyszłej relacji jest jej praktyczny zakres.
Kanadyjski ambasador-designat przy UE Jonathan Wilkinson powiedział, że rozmowy powinny koncentrować się na konkretnych obszarach współpracy, a nie na etykiecie „członkostwa stowarzyszonego”. Pomysł takiej formuły wywołał dyskusję w części państw UE, ponieważ unijne traktaty nie przewidują obecnie formalnej kategorii o takiej nazwie.
Kanada i UE rozmawiają o współpracy w dziedzinie energii, surowców krytycznych, obronności, sztucznej inteligencji i handlu cyfrowego. Ottawa sygnalizuje także gotowość do udziału finansowego w wybranych unijnych programach, takich jak Erasmus czy Horizon.
Relacje gospodarcze nie są jednak pozbawione sporów. Wśród tematów negocjacyjnych pozostają m.in. stal, zasady zamówień publicznych, podatki od samochodów luksusowych i unijne regulacje środowiskowe. Kolejny ważny etap rozmów ma nastąpić przed szczytem Kanada–UE planowanym na październik.
Dla Brukseli zbliżenie z Kanadą ma dodatkowy wymiar geopolityczny. Obie strony chcą zmniejszać zależność od pojedynczych dostawców surowców i technologii. Jednocześnie negocjatorzy podkreślają, że nowa formuła nie musi oznaczać kopiowania modelu członkostwa w UE, lecz może powstać jako odrębne porozumienie stowarzyszeniowe.
Szczegóły przyszłego porozumienia będą zależały od zgody państw członkowskich UE i uzgodnień dotyczących dostępu do poszczególnych programów.
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
