Część firm, które przeniosły produkcję z Chin do Indii i Azji Południowo-Wschodniej, zaczyna wracać do chińskich dostawców. Powodem są problemy z jakością, energią, logistyką i dostępem do wyspecjalizowanych pracowników poza Państwem Środka.
Reuters opisuje przypadki przedsiębiorstw, które rok temu przenosiły zamówienia do Indii, Wietnamu czy Indonezji, aby ograniczyć skutki amerykańskich ceł. Dziś część z nich ponownie zamawia w Chinach, ponieważ lokalne alternatywy nie zawsze są w stanie odtworzyć gęstą sieć poddostawców, sprawną logistykę i stabilność produkcji. Wśród firm ograniczających część zagranicznych operacji wymieniany jest m.in. Shein.
Nie oznacza to końca strategii dywersyfikacji. Wietnam, Indie i Indonezja nadal przyciągają inwestycje, zwłaszcza w elektronice i motoryzacji. Coraz częściej model „China plus one” przybiera jednak bardziej pragmatyczną formę: podstawowa produkcja pozostaje w Chinach, a zakłady w innych krajach pełnią funkcję zabezpieczenia przed cłami i napięciami politycznymi. Dla globalnych łańcuchów dostaw oznacza to wolniejszą niż zakładano deglobalizację.
Powrót części zamówień nie oznacza także, że firmy rezygnują z zabezpieczania ryzyka politycznego. Coraz częściej dzielą produkcję między kilka państw, ale najtrudniejsze elementy i najbardziej wymagające procesy pozostawiają w Chinach. W praktyce tworzy to bardziej złożone i droższe łańcuchy dostaw, zamiast prostego przeniesienia fabryk do jednego nowego kraju.
Źródła
Reuters: https://www.reuters.com/business/retail-consumer/companies-left-china-dodge-tariffs-now-some-are-heading-back-2026-09-14/
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
