Materiał wykorzystujący wizerunek Zbigniewa Bońka, wskazywany jako deepfake, pokazuje problem, który z marginesu internetu przenosi się do codziennego życia. Sztuczna inteligencja potrafi dziś wiarygodnie podrobić twarz i głos znanej osoby, a odbiorca ma coraz mniej czasu na rozpoznanie fałszu.
Znana twarz działa jak certyfikat zaufania
Mechanizm oszustwa jest prosty: odbiorca widzi osobę, którą zna z telewizji, sportu albo polityki, a następnie słyszy wypowiedź brzmiącą jak jej własny głos. W przypadku fałszywych reklam inwestycyjnych taka kombinacja może wystarczyć, by część użytkowników kliknęła w link albo przekazała dane.
Problem nie dotyczy już wyłącznie celebrytów. Te same narzędzia można wykorzystać wobec polityków, samorządowców, ekspertów czy dziennikarzy. To oznacza, że granica między oszustwem finansowym a manipulacją polityczną zaczyna się zacierać.
Prawo wymaga oznaczania, ale odbiorca nadal musi uważać
Od 2 sierpnia 2026 r. obowiązują w Unii Europejskiej przepisy nakazujące informowanie, że realistyczny materiał audio, wideo lub obraz został wygenerowany albo zmodyfikowany przez AI. Sam obowiązek oznaczania nie usuwa jednak materiałów publikowanych przez oszustów poza legalnym obiegiem.
Najprostsza zasada pozostaje więc praktyczna: przy każdej sensacyjnej ofercie, nagraniu z obietnicą szybkiego zysku albo „tajnej” wypowiedzi znanej osoby warto sprawdzić pierwotne źródło i oficjalne kanały danej osoby.
Źródła
- Ministerstwo Cyfryzacji – AI Act: obowiązki dotyczące deepfake od 2 sierpnia 2026
- Wikimedia Commons – Zbigniew Boniek
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
