Najnowsza rozmowa dr. Wojciecha Szewki z Bogdanem Rymanowskim znów uruchomiła pytania, które od dawna towarzyszą publicznym wystąpieniom eksperta od Bliskiego Wschodu. Szewko potrafi bardzo sprawnie objaśniać świat islamu, dżihadu i geopolityki. Problem zaczyna się wtedy, gdy widz może odnieść wrażenie, że chłodna analiza eksperta płynnie przechodzi w relatywizowanie zagrożeń, a fascynacja sprawnością państw takich jak Chiny kontrastuje z wyjątkowo ponurą diagnozą dotyczącą przyszłości Polski i Europy.

W ostatnich dniach ponownie szeroko krąży fragment wypowiedzi dr. Wojciecha Szewki dotyczący migrantów i islamu. Ekspert mówi, że Polska może wkrótce zetknąć się z problemami znanymi już państwom Europy Zachodniej. W przywoływanym fragmencie stwierdza także, że szczególnie ortodoksyjny islam tworzy poważną barierę dla integracji z europejskim społeczeństwem.

Trudno więc zarzucić Szewce, że po prostu bagatelizuje zagrożenia związane z radykalnym islamem. Przeciwnie — ostrzega przed nimi od wielu lat.

I właśnie dlatego jego publiczny przekaz jest ciekawszy, ale również bardziej problematyczny, niż wynikałoby z prostego podziału na „zwolenników” i „przeciwników” islamu.

Ostrzega przed islamizmem, ale bardzo często tłumaczy jego logikę

Szewko od lat konsekwentnie próbuje pokazać islam i świat muzułmański nie z europejskiego, lecz z wewnętrznego punktu widzenia. Wyjaśnia znaczenie dżihadu, rolę sunnitów i szyitów, mechanizmy działania organizacji islamistycznych czy kulturowe źródła konfliktów na Bliskim Wschodzie.

To samo w sobie jest wartością. Dziennikarz czy ekspert nie powinien przecież sprowadzać miliardowej społeczności muzułmańskiej do obrazu terrorysty.

Kłopot pojawia się gdzie indziej.

Słuchając Szewki, można czasem odnieść wrażenie, że więcej energii wkłada w wyjaśnianie powodów działania radykałów niż w ocenę skutków ich ideologii dla Europy.

W wywiadzie z 2015 roku mówił na przykład, że Państwo Islamskie było atrakcyjne „z punktu widzenia teologicznego”, a zachodnie bombardowania i błędy polityczne mogły sprzyjać jego rekrutacji. Jednocześnie bardzo ostro krytykował Francję i Wielką Brytanię za tolerowanie środowisk salafickich.

To nie jest promocja ISIS. Jest to analiza mechanizmu jego działania.

Ale dla odbiorcy granica pomiędzy zrozumieniem ideologii a jej relatywizowaniem może stać się bardzo cienka.

Szewko wcale nie twierdzi, że islam będzie się łatwo integrował

Warto tu jednak oddać ekspertowi sprawiedliwość.

Jeżeli ktoś chciałby dowodzić, że Wojciech Szewko po prostu promuje masową migrację muzułmańską do Europy, miałby z tym poważny problem.

Jeszcze w 2016 roku mówił wprost, że część migrantów sprowadzonych do Europy przez Angelę Merkel nie wykazuje chęci asymilacji. Jednocześnie zaznaczał, że kryterium religijne nie powinno samo w sobie przesądzać o przyjmowaniu uchodźców.

W jego obecnym przekazie ten sceptycyzm wydaje się jeszcze wyraźniejszy.

Jeżeli więc postawić pytanie: czy Szewko promuje islam? — odpowiedź nie może brzmieć po prostu „tak”.

Bardziej trafne wydaje się stwierdzenie, że Szewko bardzo często występuje jako tłumacz świata islamu i jego własnej logiki. A taki sposób opowiadania może być przez część odbiorców odbierany jako nadmiernie życzliwy wobec cywilizacji, której najbardziej radykalne odłamy pozostają w konflikcie z Zachodem.

To istotna różnica.

Chiny sprawne, Zachód słaby. Skąd ten kontrast?

Jeszcze ciekawszy jest drugi element publicznych wypowiedzi Szewki — stosunek do zmieniającego się układu sił na świecie.

W analizach dotyczących Azji i państw spoza Zachodu często pojawia się ton podkreślający ich skuteczność, zdolność planowania i konsekwencję polityczną. W przypadku Chin łatwo może to zostać odebrane jako podziw dla państwa, które potrafi realizować własne strategiczne interesy znacznie skuteczniej niż rozbita politycznie Europa.

Tu jednak również trzeba uważać z określeniem „chwali Chiny”.

Opisanie chińskiej skuteczności nie jest jeszcze akceptacją chińskiego modelu politycznego.

Państwo Środka pozostaje systemem autorytarnym, opartym na monopolu partii komunistycznej, masowej kontroli społeczeństwa i daleko idącej ingerencji państwa w życie obywateli. Jeżeli więc ktoś zachwyca się chińską sprawnością, powinien równocześnie pamiętać o cenie, za jaką została osiągnięta.

Właśnie takiego kontrapunktu czasami brakuje w popularnych geopolitycznych opowieściach.

Pokazujemy Chiny jako państwo, które „wie, czego chce”, Rosję jako państwo gotowe walczyć o interesy, Turcję jako potęgę regionalną, państwa Zatoki jako nowych graczy — a Europę przede wszystkim jako strukturę słabą, naiwną i pogrążoną w kryzysie.

Po kilkudziesięciu minutach takiej narracji widz łatwo może dojść do wniosku, że demokracje liberalne są historycznym przeżytkiem, podczas gdy przyszłość należy do twardych systemów autorytarnych.

Nawet jeśli ekspert nigdy tego wprost nie powiedział.

Najbardziej niepokojący jest obraz Polski

I tu dochodzimy do elementu wypowiedzi Szewki, który może najbardziej drażnić polskiego odbiorcę.

Jego diagnozy dotyczące Polski od lat bywają wyjątkowo pesymistyczne.

Już w 2016 roku mówił, że atak terrorystyczny w Polsce jest „kwestią czasu”. Jednocześnie ostrzegał przed niedostosowaniem prawa, słabościami systemu bezpieczeństwa i obecnością środowisk związanych z islamistyczną propagandą.

W 2017 roku szczegółowo opisywał europejskie siatki Państwa Islamskiego i zwracał uwagę, że tzw. „samotni wilcy” bardzo często wcale nie byli samotni, lecz mieli zaplecze logistyczne lub kontakty ze środowiskami radykalnymi.

Dziś jego ostrzeżenie dotyczące migracji również brzmi źle dla Polski: możemy — według tej diagnozy — powtórzyć problemy państw zachodnich.

I tu pojawia się zasadnicze pytanie.

Czy ekspert ostrzega Polskę, aby tych błędów uniknęła, czy raczej przedstawia ich powtórzenie jako niemal nieuchronny proces?

To nie jest drobna różnica.

Pierwsza postawa mówi: „patrzcie, co zrobili źle inni — nie róbmy tego”.

Druga brzmi: „to i tak do was przyjdzie”.

W pierwszym przypadku mamy analizę służącą państwu. W drugim — fatalizm.

Polska nie musi kopiować Zachodu

Nie ma żadnego prawa historii, które nakazywałoby Polsce przejść dokładnie tę samą drogę migracyjną i społeczną co Francja, Belgia, Niemcy czy Szwecja.

Jeżeli integracja dużych, zamkniętych kulturowo społeczności rzeczywiście okazała się w części Europy problemem, Polska może wyciągnąć z tego wnioski.

Może prowadzić bardziej selektywną politykę migracyjną.

Może wymagać znajomości języka.

Może skuteczniej egzekwować prawo.

Może przeciwdziałać powstawaniu zamkniętych enklaw.

Może kontrolować finansowanie radykalnych organizacji religijnych.

I może uznać, że gość przybywający do Polski ma prawo zachować swoją religię, ale nie ma prawa oczekiwać, że Polska dostosuje do jego religii własny porządek społeczny i prawny.

To nie jest islamofobia.

To element suwerenności państwa.

Dlatego właśnie w rozmowach o islamie potrzebujemy zarówno ekspertów znających Koran, języki regionu, historię dżihadyzmu i politykę Bliskiego Wschodu, jak i znacznie prostszego pytania: co z tej wiedzy wynika dla bezpieczeństwa Polski?

Wojciech Szewko jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych polskich komentatorów świata islamu. Warto go słuchać właśnie dlatego, że zna ten świat znacznie lepiej niż większość uczestników debaty publicznej.

Nie oznacza to jednak, że jego interpretację trzeba przyjmować bezkrytycznie.

Można docenić jego wiedzę i jednocześnie pytać, czy chwilami zrozumienie islamu nie przesłania mu perspektywy ludzi, którzy obawiają się islamizacji Europy.

Można uznać chińską skuteczność i równocześnie przypominać o autorytarnym charakterze Pekinu.

Można ostrzegać przed błędami Polski, ale nie wolno odbierać Polakom przekonania, że państwo może prowadzić własną politykę i uniknąć cudzych błędów.

Bo Polska nie jest skazana ani na model francuskich przedmieść, ani na chiński autorytaryzm, ani na geopolityczny fatalizm.

I być może właśnie tego kontrapunktu najbardziej brakuje w wielu efektownych opowieściach o nadchodzącym świecie.

Źródła

  • Rymanowski Live / publiczne zapowiedzi rozmowy z Wojciechem Szewką — potwierdzenie jego najnowszej obecności w studiu programu.
  • Polskie Radio, rozmowa z dr. Wojciechem Szewką z 16 listopada 2015 r. — wypowiedzi o radykalizacji, Państwie Islamskim i bezpieczeństwie Polski.
  • „Rzeczpospolita”, #RZECZoPOLITYCE, 28 lipca 2016 r. — Szewko o migracji, asymilacji i ryzyku ataku w Polsce.
  • Polskie Radio, 23 marca 2017 r. — Szewko o siatkach Państwa Islamskiego w Europie i mechanizmie działania terrorystów.
  • „Tygodnik Solidarność”, rozmowa z dr. Wojciechem Szewką z 2023 r. — o radykalnym islamie i problemach europejskiego modelu kontroli środowisk ekstremistycznych.
REKLAMA Miejsce dla Twojej marki w Prasarium Dotrzyj do tysięcy zaangażowanych czytelników codziennie. Sprawdź ofertę

Formaty reklamowe wewnątrz artykułu

Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.

Inline / native 750 × 200
Inline / native 750 × 200
Large rectangle 336 × 280
Large rectangle 336 × 280
Medium rectangle 300 × 250
Medium rectangle 300 × 250

Zobacz stronę „Reklama i współpraca”