Ministerstwo Sportu i Turystyki przyznało 200 tys. zł na zadanie „Marka Polska – podstrategia turystyczna”. Pieniądze otrzymało nie Barbara Mróz-Gorgoń ani jej fundacja, lecz Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce. Ostatecznie resort zaakceptował rozliczenie na dokładnie 179 738,19 zł.

Prof. Barbara Mróz-Gorgoń była jednak kierownikiem merytorycznym i naukowym projektu, a później podpisała się jako autorka kompromitującego raportu, w którym znalazły się błędy charakterystyczne dla niezweryfikowanego użycia sztucznej inteligencji. Gdy wybuchł skandal, zrezygnowała z rządowego stanowiska, tłumacząc się „niewyobrażalną skalą hejtu”.

Ta historia wymaga uporządkowania, bo wokół „Marki Polska” pomieszano trzy zupełnie różne kwoty: „200 tys. zł przyznanej dotacji, 179 738,19 zł faktycznie rozliczonych publicznych pieniędzy oraz 520–670 mln zł wpisanych jako szacunkowy budżet operacyjny przyszłej strategii”.

I właśnie liczby pokazują, co naprawdę się wydarzyło.

Ministerstwo Sportu i Turystyki podpisało 5 czerwca 2025 roku umowę nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS ze Stowarzyszeniem Konferencje i Kongresy w Polsce (SKKP). Zadanie nosiło nazwę  „Marka Polska – podstrategia turystyczna”.

Resort przeznaczył na nie maksymalnie 200 tys. zł, a ostatecznie zaakceptował wydatki na poziomie 179 738,19 zł.

Pieniądze miały finansować nie jeden raport, lecz szerszy zakres prac: przygotowanie strategii marki, badania, warsztaty eksperckie, panele dyskusyjne, konferencję „Przyszłość Marki Polska” oraz udział ekspertów w tworzeniu podstrategii.

Kto dostał pieniądze i za co? Tu trzeba mówić precyzyjnie

200 tys. zł nie dostała Barbara Mróz-Gorgoń.

Beneficjentem dotacji było Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce. SKKP poinformowało następnie, że rzeczywiście wykorzystana w projekcie kwota wyniosła 179 738,19 zł.

Co więcej, obecny zarząd Fundacji Marka Polska Think Tank oświadczył, że Fundacja nie była podwykonawcą SKKP, nie była stroną umowy z ministerstwem i według posiadanej dokumentacji nie otrzymała pieniędzy z tej dotacji. Fundacja miała uczestniczyć jako partner wspierający m.in. warsztaty Design Thinking i konferencję, czyli – mówiąc w skrócie – „wziąć pieniądze i za nic nie odpowiadać”.

Nie oznacza to jednak, że Barbara Mróz-Gorgoń była osobą przypadkową czy stojącą z boku.

Przeciwnie.

SKKP jeszcze podczas realizacji projektu przedstawiało ją publicznie jako kierownika merytorycznego i naukowego przedsięwzięcia. Sam raport wskazuje ją natomiast jednoznacznie jako:

 „Kierownik merytoryczny projektu i autor raportu: dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, Prof. UEW, Prezeska Fundacji Marka Polska Think Tank”.

I tu pojawia się pytanie, na które wciąż brakuje publicznej odpowiedzi:

ile dokładnie pieniędzy otrzymała osobiście Barbara Mróz-Gorgoń za pracę przy projekcie?

Nie można uczciwie napisać, że otrzymała 179 tys. czy 200 tys. zł. Nie ma na to dowodu. Nie ma również publicznie potwierdzonej informacji, czy otrzymała honorarium ze środków dotacji, w jakiej wysokości i za jakie konkretnie czynności.

Właśnie dlatego pojawiły się już pytania o ujawnienie wysokości jej wynagrodzenia, podstawy jego wypłaty, zakresu wykonanych usług i podmiotu dokonującego wypłaty.

To są dokumenty, które państwo powinno po prostu pokazać.

Raport był „roboczy”? Problem w tym, że został oficjalnie zaprezentowany

Po wybuchu skandalu Ministerstwo Sportu i Turystyki zaczęło zdecydowanie odcinać się od dokumentu „Polaków Portret Własny”.

Resort twierdzi, że raport nie był przedmiotem zamówienia, nie stanowił części umowy i nie został przedłożony ministerstwu w ramach rozliczenia projektu. Ministerstwo zaprzeczyło również, by wyraziło zgodę na posługiwanie się swoim logotypem na publikacji.

Tyle że w samym raporcie znalazło się zdanie:

 „Projekt realizowany jest w ramach zadania publicznego »Marka Polska – podstrategia turystyczna«, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki”.

Podano nawet numer i datę umowy.

Jeszcze trudniej pogodzić wersję o niemal prywatnym czy „roboczym” charakterze materiału z faktem, że 25 listopada 2025 roku w Akademii Leona Koźmińskiego odbyła się konferencja „Przyszłość Marki Polska”, podczas której zaplanowano oficjalną prezentację wniosków z raportu właśnie przez Barbarę Mróz-Gorgoń. W programie znajdował się również ówczesny wiceminister sportu i turystyki Piotr Borys.

Raport nie leżał więc zapomniany na dysku komputera.

Był publicznie prezentowany i funkcjonował jako element prac nad „Marką Polska”.

Dopiero gdy internauci i eksperci znaleźli w nim kompromitujące błędy, dokument zniknął ze strony think tanku. Mróz-Gorgoń tłumaczyła później, że do internetu dostała się wersja, która nie powinna zostać opublikowana, i przyznała, że podczas pracy korzystano ze sztucznej inteligencji.

Właśnie tutaj zaczyna się największy problem wizerunkowy.

Osoba zajmująca się zawodowo PR-em, brandingiem i komunikacją, profesorka uczelni ekonomicznej, kierownik merytoryczny projektu, a następnie pełnomocniczka rządu odpowiedzialna za promocję Polski, firmuje własnym nazwiskiem dokument zawierający błędy, których uniknięcie wymagało często elementarnego sprawdzenia wygenerowanej treści.

W raporcie zwracano uwagę m.in. na błędne określanie położenia Katowic, niespójności, problemy z przypisami, obcojęzyczne wtrącenia i sformułowania noszące ślady pracy modelu językowego.

Samo używanie AI nie jest problemem. Problemem jest podpisanie własnym nazwiskiem materiału, którego najwyraźniej nie zweryfikowano z należytą starannością.

W przypadku studentki można byłoby mówić o niedbalstwie.

W przypadku profesor, specjalistki od komunikacji i osoby aspirującej do kierowania promocją całego państwa wygląda to znacznie gorzej.

Trudno oprzeć się wrażeniu intelektualnego lenistwa i zawodowej nonszalancji: narzędzie wygenerowało materiał, człowiek miał go sprawdzić, poprawić i wziąć za niego odpowiedzialność. Jeżeli tego nie zrobiono, tytuły naukowe i długa lista funkcji nie mogą być usprawiedliwieniem.

Jeszcze bardziej razi sposób reakcji na krytykę.

Zamiast rozpocząć od prostego: podpisałam raport, były w nim błędy, odpowiadam za jego jakość, Barbara Mróz-Gorgoń mówiła o roboczej wersji dokumentu, a przy składaniu dymisji jako główną przyczynę wskazała „niewyobrażalną skalę hejtu” – to ma być PR, polityka czy co?

Oczywiście personalne wyzwiska czy groźby należy potępiać. Ale krytyka dokumentu finansowanego w otoczeniu publicznego projektu, pytania o pieniądze podatników i wskazywanie absurdalnych błędów nie są hejtem.

Próba wrzucenia wszystkiego do jednego worka może być odbierana jako przejaw **pychy i bezczelności**: zamiast odpowiedzieć na pytanie, jak osoba mająca odpowiadać za profesjonalny wizerunek państwa dopuściła do takiej kompromitacji, ciężar rozmowy zostaje przeniesiony na tych, którzy błędy zauważyli.

670 mln zł: nie wydano ich. Ale naprawdę znalazły się w planie

Druga część tej historii jest potencjalnie jeszcze poważniejsza.

W materiałach dotyczących strategii „Marka Polska” znalazł się szacunkowy budżet operacyjny w wysokości 520–670 mln zł.

Trzeba powiedzieć jasno:

nie ma dowodu, że rząd przyznał Barbarze Mróz-Gorgoń 670 mln zł. Nie ma dowodu, że pieniądze zostały zakontraktowane. Nie ma dowodu, że zostały wydane.

Była to skala budżetu proponowana dla realizacji strategii.

To jednak wcale nie czyni sprawy mało istotną.

Jeżeli ktoś przedstawia państwu koncepcję przedsięwzięcia, którego potencjalna wartość dochodzi do 670 mln zł, to jakość dokumentów przygotowujących taki projekt powinna być absolutnie bez zarzutu.

Tu zaś opinia publiczna najpierw zobaczyła materiał z błędami i śladami niezweryfikowanej pracy AI, a następnie dowiedziała się, że wizja dalszych działań operowała już kwotami liczonymi w setkach milionów.

To nie jest argument przeciwko promocji Polski.

To argument za tym, żeby najpierw udowodnić profesjonalizm przy 179 tys. zł, zanim zacznie się rozmawiać o 670 milionach.

Dymisja po 23 dniach. A co z całym projektem?

Barbara Mróz-Gorgoń została powołana na stanowisko pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska **29 lipca 2026 roku**.

21 sierpnia złożyła dymisję.

Jej rządowa kariera na tym stanowisku trwała zaledwie 23 dni.

Co istotne, rezygnując, sama napisała, że ma nadzieję, iż projekt będzie kontynuowany.

I na dziś właśnie taki scenariusz wydaje się – niestety – najbardziej prawdopodobny.

Nie ma informacji o tym, żeby rząd formalnie zrezygnował z koncepcji budowy spójnej marki Polski. Wiceszef MON Cezary Tomczyk powiedział po dymisji Mróz-Gorgoń, że projekt „Marka Polska” był przez cały czas realizowany w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Nie przedstawiono jednak dotychczas nowego pełnomocnika ani decyzji o uruchomieniu budżetu rzędu 520–670 mln zł.

Równocześnie doszło do kolejnego kuriozum.

24 sierpnia zarząd Fundacji Marka Polska Think Tank opublikował komunikat informujący o decyzji o zakończeniu działalności fundacji. Następnie fragment mówiący o zakończeniu działalności został ze strony usunięty.

A więc nawet po wielkiej aferze komunikacyjnej organizacja zajmująca się komunikacją potrafiła opublikować komunikat o własnym końcu, a następnie go zmienić.

Trudno o bardziej symboliczne podsumowanie tej historii.

Projekt, który miał profesjonalizować wizerunek Polski, sam stał się przykładem fatalnego zarządzania wizerunkiem.

Profesorka zajmująca się brandingiem i PR-em objęła rządowe stanowisko, po 23 dniach z niego odeszła, wcześniej podpisała jako autorka materiał zawierający kompromitujące błędy, a następnie winą za niemożność dalszego sprawowania funkcji obciążyła przede wszystkim skalę hejtu.

I właśnie dlatego słowa pycha, nonszalancja i intelektualne lenistwo nie muszą być tu pustymi inwektywami. Są oceną sposobu działania: aspiracji do zarządzania marką całego państwa przy jednoczesnym braku elementarnej kontroli jakości własnego produktu.

Pozostaje natomiast pytanie znacznie ważniejsze niż personalna kariera Barbary Mróz-Gorgoń:

czy po tej kompromitacji państwo naprawdę zamierza dalej realizować strategię „Marka Polska”, na jakich zasadach, z kim i za jakie pieniądze?

I zanim pojawi się choć jedna złotówka z planowanych setek milionów, opinia publiczna powinna dostać pełne rozliczenie tych pierwszych 179 738,19 zł – łącznie z informacją, kto konkretnie otrzymał pieniądze, ile otrzymał i za jakie wykonane prace.

Źródła:

Ministerstwo Sportu i Turystyki

Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce

raport „Polaków Portret Własny”

Akademia Leona Koźmińskiego

PAP

Rzeczpospolita

VN24/Konkret24

Wirtualna Polska

Onet

Niezalezna.pl

Factifai

Formaty reklamowe wewnątrz artykułu

Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.

Inline / native 750 × 200
Inline / native 750 × 200
Large rectangle 336 × 280
Large rectangle 336 × 280
Medium rectangle 300 × 250
Medium rectangle 300 × 250

Zobacz stronę „Reklama i współpraca”