Przesmyk suwalski najczęściej pojawia się w debacie o bezpieczeństwie jako wąski pas terytorium łączący Polskę z Litwą i pozostałymi państwami bałtyckimi, położony pomiędzy rosyjskim obwodem królewieckim a Białorusią. Z wojskowego punktu widzenia jego znaczenie jest oczywiste: prowadzą tędy najważniejsze lądowe połączenia Polski z Litwą, Łotwą i Estonią. Coraz wyraźniej widać jednak, że problem nie kończy się na drogach, kolei i możliwości przemieszczania wojsk. W sytuacji kryzysowej równie ważne będzie utrzymanie dostaw energii, łączności, systemów cyfrowych oraz zdolności szybkiego odtworzenia uszkodzonej infrastruktury.
Dobrym przykładem tej zmiany jest projekt nowej litewskiej stacji transformatorowej Gižai, która ma stać się jednym z kluczowych elementów połączenia Harmony Link z Polską. Litgrid przygotowuje tam jeden z największych projektów infrastruktury elektroenergetycznej na Litwie. Według operatora stacja będzie jednym z podstawowych węzłów przyszłego połączenia polsko-litewskiego, a tempo jej budowy ma bezpośredni wpływ na możliwość uruchomienia całego Harmony Link około 2030 roku.
Najciekawsza nie jest jednak sama skala inwestycji, ale sposób, w jaki ma zostać zabezpieczona. Reuters podał, że projekt obejmuje wzmocnione ogrodzenia, systemy wykrywające próby podkopu, dodatkową redundancję oraz specjalne osłony betonowe chroniące kluczowe urządzenia przed atakami dronów. Przy projektowaniu zabezpieczeń konsultowane są także rozwiązania odpowiadające na zagrożenia sabotażowe. Dodatkowe wymogi bezpieczeństwa podnoszą koszty inwestycji o dziesiątki milionów euro.
Nie jest to więc już wyłącznie pytanie o to, czy transformatornia będzie niezawodna w zwykłych warunkach pracy. W projektowaniu infrastruktury pojawia się nowe kryterium: czy obiekt będzie w stanie zachować najważniejsze funkcje także po celowym ataku?
Po odłączeniu od Rosji wzrosło strategiczne znaczenie Polski
Znaczenie Gižai i Harmony Link najlepiej widać w kontekście fundamentalnej zmiany, do której doszło w lutym 2025 roku. Estonia, Łotwa i Litwa zsynchronizowały wówczas swoje systemy elektroenergetyczne z Europą kontynentalną, ostatecznie kończąc funkcjonowanie w rosyjsko-białoruskim obszarze IPS/UPS.
Dla państw bałtyckich był to jeden z najważniejszych projektów bezpieczeństwa infrastrukturalnego od czasu wejścia do NATO i Unii Europejskiej. Zniknęła zależność od systemu, którego kluczowe mechanizmy stabilizacji znajdowały się poza UE i NATO. Jednocześnie zmieniła się geografia ryzyka. Im bardziej państwa bałtyckie integrują się energetycznie z Europą kontynentalną, tym większe znaczenie mają fizyczne połączenia prowadzące przez Polskę.
Polska nie jest w tym systemie wyłącznie krajem tranzytowym. Polskie Sieci Elektroenergetyczne uczestniczyły w przygotowaniach do synchronizacji, a krajowa infrastruktura jest częścią technicznego zaplecza całego przedsięwzięcia. W praktyce bezpieczeństwo energetyczne Litwy, Łotwy i Estonii zostało jeszcze mocniej związane z niezawodnością polskiej sieci.
Harmony Link ma tę zależność częściowo zabezpieczyć poprzez stworzenie kolejnego połączenia między Polską a Litwą. Aktualna koncepcja przewiduje budowę dwutorowej linii prądu przemiennego pomiędzy stacją Ełk Bis a planowaną stacją Gižai, wraz z dodatkowymi inwestycjami po stronie polskiej. Wcześniej rozważano przede wszystkim wariant podmorski, jednak wysokie koszty kabli i infrastruktury konwerterowej skłoniły operatorów do wyboru rozwiązania w większym stopniu opartego na sieci lądowej.
To jeszcze bardziej zwiększa strategiczne znaczenie obszaru północno-wschodniej Polski.
Sieć energetyczna zaczyna być projektowana według logiki odporności wojskowej
Tradycyjnie odporność systemu elektroenergetycznego kojarzono przede wszystkim z zabezpieczeniem przed awarią techniczną, pożarem, przeciążeniem czy ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Wojna na Ukrainie oraz seria incydentów dotyczących infrastruktury krytycznej w Europie pokazały, że katalog zagrożeń musi obejmować także sabotaż, cyberatak, uderzenia dronów oraz możliwość jednoczesnego uszkodzenia kilku elementów systemu.
Właśnie dlatego szczególnie istotna jest redundancja zastosowana w projekcie Gižai. Kluczowy obiekt nie może być skonstruowany w taki sposób, by zniszczenie jednego transformatora, jednego systemu sterowania czy jednego połączenia doprowadziło do utraty całej funkcji. To logika od dawna stosowana w systemach wojskowych, centrach dowodzenia i telekomunikacji strategicznej. Dziś zaczyna być przenoszona do energetyki.
Nie oznacza to oczywiście, że każda stacja transformatorowa staje się obiektem wojskowym. Zmienia się jednak sposób myślenia o infrastrukturze krytycznej. Jeżeli jej działanie warunkuje funkcjonowanie armii, administracji, transportu, telekomunikacji i gospodarki, trzeba zakładać możliwość celowego ataku i przygotować system tak, aby po takim ataku mógł nadal pracować.
Szczególnego znaczenia nabiera to właśnie w rejonie przesmyku suwalskiego.
Przesmyku nie trzeba zająć, żeby spróbować go sparaliżować
W klasycznym scenariuszu militarnym zagrożenie dla przesmyku suwalskiego polega na próbie fizycznego odcięcia państw bałtyckich od reszty terytorium NATO. Nie jest to jednak jedyny scenariusz, który państwa regionu muszą uwzględniać.
W warunkach działań hybrydowych przeciwnik nie musi zajmować terenu, aby ograniczyć jego funkcjonalność. Uderzenie w kilka właściwie dobranych elementów infrastruktury może wywołać efekt daleko większy niż skala samego ataku. Awaria stacji energetycznej, przerwanie światłowodu, zakłócenie systemu sterowania ruchem kolejowym czy cyberatak na operatora infrastruktury mogą utrudnić zarówno życie ludności cywilnej, jak i przemieszczanie sił wojskowych.
Warto przy tym podkreślić, że nie ma publicznych dowodów na przygotowywanie konkretnej operacji tego typu przeciwko przesmykowi suwalskiemu. Nie chodzi o przewidywanie określonego ataku, ale o uwzględnianie realistycznego rodzaju zagrożenia w procesie projektowania infrastruktury. Zabezpieczenia planowane w Gižai pokazują, że litewski operator oraz instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo właśnie w taki sposób zaczynają patrzeć na problem.
Region można więc próbować osłabić bez przekraczania granicy czołgami. Wystarczy czasowo zakłócić kilka wzajemnie zależnych systemów.
To właśnie dlatego odporność musi być budowana całościowo.
Polska sieć jest częścią systemu bezpieczeństwa państw bałtyckich
Harmony Link nie będzie pojedynczym „kablem do Litwy”. Jego prawidłowe funkcjonowanie wymaga silnego zaplecza po obu stronach granicy. Po stronie polskiej projekt wiąże się m.in. z rozwojem infrastruktury w rejonie Ełku oraz budową i modernizacją kolejnych elementów sieci przesyłowej.
Znaczenie strategiczne mają zatem nie tylko urządzenia stojące bezpośrednio przy granicy. Istotne są również stacje i linie znajdujące się znacznie głębiej na terytorium Polski. Jeżeli przez dany węzeł musi przepłynąć energia kierowana dalej na północ, jego awaria może mieć konsekwencje setki kilometrów dalej.
Podobna zasada dotyczy transportu i telekomunikacji. Przesmyk suwalski nie jest w rzeczywistości jednym punktem na mapie. Jest rozbudowanym układem dróg, kolei, infrastruktury energetycznej, światłowodów, magazynów paliw i systemów zarządzania.
Dlatego samo utrzymanie drożności drogi nie oznacza jeszcze, że korytarz będzie w pełni funkcjonalny. Transport wojskowy potrzebuje energii, łączności, paliwa i działających systemów sterowania ruchem. Jeżeli jeden z tych elementów zostanie poważnie zakłócony, zdolność całego systemu może spaść.
Bałtyk już pokazał, że infrastruktura może znaleźć się na pierwszej linii
Zmiana podejścia do ochrony infrastruktury nie wynika wyłącznie z doświadczeń Ukrainy. W ostatnich latach region Morza Bałtyckiego stał się miejscem serii incydentów dotyczących podmorskich kabli energetycznych i telekomunikacyjnych.
W odpowiedzi NATO uruchomiło w styczniu 2025 roku operację Baltic Sentry. Sojusz zwiększył obecność na Bałtyku, wykorzystując okręty, samoloty patrolowe i systemy bezzałogowe, a jednym z głównych zadań operacji stała się ochrona infrastruktury krytycznej.
Ma to znaczenie również dla infrastruktury lądowej. Przez lata ochrona kabli, transformatorów czy węzłów telekomunikacyjnych była przede wszystkim problemem operatora, policji i administracji. Dziś coraz częściej jest elementem planowania obronnego.
Granica pomiędzy infrastrukturą cywilną a wojskową staje się przy tym mniej wyraźna. Wojsko korzysta przecież z tej samej energii, dróg, kolei i telekomunikacji co reszta państwa. Lotniska, systemy radarowe, centra dowodzenia, bazy logistyczne czy stacje paliw wymagają stabilnego zasilania.
Blackout na dużym obszarze może więc mieć skutki wojskowe nawet wtedy, gdy żadna jednostka wojskowa nie została bezpośrednio zaatakowana.
Fizyczna ochrona to tylko połowa problemu
Betonowe osłony czy zabezpieczenia przeciwko dronom są najbardziej widowiskowym elementem projektu Gižai, ale równie istotne jest cyberbezpieczeństwo.
Nowoczesna sieć energetyczna opiera się na systemach automatyki przemysłowej, zdalnym zarządzaniu, telekomunikacji i wymianie ogromnej ilości danych. Atakujący nie zawsze musi niszczyć transformator. Może próbować dostać się do systemu sterowania, zakłócić działanie zabezpieczeń, spowodować nieprawidłową reakcję automatyki albo utrudnić operatorom ocenę sytuacji.
Dlatego współczesna ochrona infrastruktury musi obejmować równocześnie bezpieczeństwo fizyczne i cyfrowe. Beton nie ochroni przed złośliwym oprogramowaniem, a najlepszy firewall nie zatrzyma drona z ładunkiem wybuchowym.
Do tego dochodzi jeszcze trzeci element: możliwość szybkiej naprawy.
Doświadczenia Ukrainy pokazały, że nawet bardzo intensywne uderzenia nie muszą doprowadzić do trwałego paraliżu systemu, jeśli operator posiada zapasowe urządzenia, wykwalifikowane ekipy, odpowiednio rozproszoną sieć i możliwość rekonfiguracji połączeń.
Dlatego coraz większe znaczenie będą miały magazyny kluczowych komponentów, zapasowe transformatory, mobilne urządzenia oraz możliwość szybkiego przerzucania ekip technicznych.
Nie da się zagwarantować, że każdy obiekt zostanie ochroniony. Można natomiast sprawić, że jego zniszczenie nie będzie równoznaczne z długotrwałym wyłączeniem całego systemu.
Odporność będzie kosztować coraz więcej
W tym miejscu pojawia się kwestia finansowania. Jeżeli stacja elektroenergetyczna kosztuje więcej dlatego, że musi zostać wyposażona w osłony przeciwko dronom, systemy antysabotażowe i zdublowane urządzenia, trudno uznać cały dodatkowy koszt za zwykły wydatek operatora sieci.
Część takich inwestycji pełni wprost funkcję bezpieczeństwa państwa.
Polska, Litwa, Łotwa i Estonia już wcześniej otrzymywały duże środki unijne na integrację systemów elektroenergetycznych. Projekty związane z synchronizacją oraz Harmony Link korzystają z finansowania instrumentu Łącząc Europę. Unia uznała więc, że bezpieczeństwo i integracja energetyczna regionu mają znaczenie ponadnarodowe.
Kolejnym krokiem może być uznanie, że podobnie należy traktować koszty fizycznej odporności infrastruktury.
Pojawi się wtedy pytanie, gdzie przebiega granica pomiędzy inwestycją energetyczną a inwestycją obronną. Czy osłona transformatora przed dronem powinna być finansowana przez odbiorców energii w taryfie? Czy przez budżet państwa? Czy przez wspólne fundusze europejskie?
Odpowiedź będzie miała znaczenie dla dziesiątek przyszłych inwestycji infrastrukturalnych na wschodniej flance NATO.
Odporność może być również formą odstraszania
Jest jeszcze jeden aspekt, który łatwo przeoczyć. Dobrze zabezpieczona infrastruktura nie tylko ogranicza skutki ewentualnego ataku. Może również zmniejszać jego atrakcyjność.
Jeżeli potencjalny przeciwnik wie, że zniszczenie jednego transformatora nie wyłączy regionu, ponieważ istnieje drugie połączenie, system zapasowy i możliwość szybkiej naprawy, koszt operacji rośnie, a możliwy do osiągnięcia efekt maleje.
Odporność staje się w ten sposób jednym z elementów odstraszania. Nie poprzez groźbę odwetu, lecz poprzez odebranie przeciwnikowi pewności, że relatywnie niewielka operacja przyniesie duży rezultat.
Ma to szczególne znaczenie w przypadku działań hybrydowych. Ich sens często polega właśnie na osiągnięciu dużego efektu gospodarczego lub politycznego przy użyciu ograniczonych środków i bez otwartego wejścia w konflikt zbrojny.
Im bardziej rozproszony, redundantny i szybko naprawialny jest system, tym trudniej taki efekt osiągnąć.
Przesmyk suwalski należy traktować jak jeden organizm
Najważniejszy wniosek z projektu Gižai jest więc znacznie szerszy niż sama energetyka.
Przesmyk suwalski nie powinien być analizowany wyłącznie jako wąski pas ziemi, który w razie wojny trzeba utrzymać przy pomocy wojsk lądowych. Jest systemem wzajemnie zależnej infrastruktury obejmującym drogi, kolej, energetykę, telekomunikację, logistykę i systemy cyfrowe.
Przeciwnik nie musi koniecznie zająć tego terenu, aby próbować ograniczyć jego znaczenie. Może próbować czasowo ograniczyć jego funkcjonalność.
Dlatego region powinien być projektowany podobnie jak system wojskowy: z alternatywnymi trasami, zapasowymi urządzeniami, możliwością szybkiego przełączania przepływów i przygotowanymi procedurami odtwarzania zdolności.
Harmony Link będzie ważnym elementem takiego systemu, ale samo wybudowanie nowego połączenia nie wystarczy. Potrzebna jest odporność całego łańcucha infrastruktury po obu stronach granicy.
Gižai staje się pod tym względem symbolem nowego podejścia. Europa Środkowo-Wschodnia zaczyna budować infrastrukturę energetyczną nie tylko z myślą o codziennym funkcjonowaniu gospodarki, lecz także z założeniem, że któregoś dnia ktoś może próbować ją celowo uszkodzić.
I właśnie dlatego energetyka staje się jednym z elementów obrony przesmyku suwalskiego.
Źródła
Reuters — projekt zabezpieczeń stacji Gižai, ochrona przed dronami i sabotażem oraz dodatkowe koszty inwestycji.
Litgrid — budowa stacji Gižai i jej znaczenie dla projektu Harmony Link.
Litgrid — aktualny wariant Harmony Link oraz infrastruktura niezbędna do jego uruchomienia.
PSE — projekt drugiego połączenia elektroenergetycznego Polska–Litwa i inwestycje po stronie polskiej.
ENTSO-E — synchronizacja systemów elektroenergetycznych Litwy, Łotwy i Estonii z Europą kontynentalną.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska — projekty synchronizacji państw bałtyckich i finansowanie CEF.
NATO — operacja Baltic Sentry i ochrona infrastruktury krytycznej w regionie Morza Bałtyckiego.
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
