Cła miały chronić amerykański rynek, ale część rachunku trafia do konsumentów. Analizy nowojorskiego Fed wskazują na wzrost cen importowanych dóbr, a najnowsze badania oczekiwań pokazują, że Amerykanie nadal liczą się z drożyzną.
Reuters relacjonował w czwartek analizę nowojorskiego Fed wskazującą na istotny wkład ceł w inflację dóbr w Stanach Zjednoczonych. Nie oznacza to, że wszystkie ceny podniosły się wyłącznie z tego powodu: na rachunki wpływają również energia, koszty transportu i krajowy popyt. Badacze zwracają jednak uwagę, że bariery handlowe mają wymierny koszt po stronie odbiorców importowanych produktów.
W badaniu oczekiwań konsumenckich nowojorski Fed odnotował wzrost prognozowanej inflacji w horyzoncie roku do 3,9 proc. Ankietowani spodziewali się podwyżek między innymi cen żywności, paliw i najmu. To ważny sygnał nastrojów, a nie oficjalny odczyt inflacji ani pewna prognoza tego, co wydarzy się w kolejnych miesiącach. Nastroje klientów mogą jednak wpływać na ich decyzje zakupowe.
Presja cenowa utrudnia Fed podejmowanie decyzji dotyczących stóp procentowych. Wyższe koszty kredytu z kolei obciążają przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe. Dla europejskich eksporterów znaczenie ma to, czy USA utrzymają ograniczenia importowe i jak zmienią się wydatki amerykańskich konsumentów. Połączenie ceł, wysokich stóp i niepewności energetycznej stanowi istotne ryzyko dla międzynarodowego handlu.
Źródła
Reuters – rynki i analiza ceł: https://www.reuters.com/commentary/reuters-open-interest/global-markets-trading-day-graphic-2026-10-08/
Reuters – badanie oczekiwań inflacyjnych: https://www.reuters.com/world/us/ny-fed-september-survey-finds-public-expecting-more-near-term-inflation-2026-10-07/
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
