Brent spadł we wtorek do najniższych poziomów od dwóch tygodni. Rynek reaguje na sygnały poprawy podaży w Zatoce Perskiej, ale problemy z paliwami rafinowanymi nadal nie zniknęły.
Notowania ropy cofnęły się po informacjach, że Iran jest gotów ponownie szerzej otworzyć Cieśninę Ormuz w ciągu siedmiu dni, jeśli Stany Zjednoczone ograniczą presję militarną i blokadę portów. Reuters podał również, że Arabia Saudyjska uruchomiła ponownie rurociąg Wschód–Zachód i może wznowić eksport z portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. To zwiększa liczbę alternatywnych dróg dostaw w chwili, gdy transport morski w regionie pozostaje obciążony ryzykiem.
Dla odbiorców w Europie spadek ceny surowca jest pozytywnym sygnałem, lecz nie oznacza automatycznego końca presji kosztowej. Reuters zwraca uwagę, że olej napędowy pozostaje wyjątkowo drogi, bo konflikty na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie uderzyły także w moce rafineryjne oraz przepływy produktów gotowych. Rynek będzie więc rozdzielał dwa pytania: ile kosztuje baryłka ropy i czy wystarczająco dużo paliwa może trafić do odbiorców.
Najbliższe dni pokażą przede wszystkim, czy deklaracje dotyczące Ormuz przełożą się na faktyczny wzrost ruchu statków i czy dostawy z Yanbu będą trwałe. Dla Polski znaczenie ma nie tylko sam Brent, lecz także kurs dolara, marże rafineryjne i tempo przenoszenia zmian cen hurtowych na stacje.
Źródła
Reuters — Oil falls to two-week low as Gulf supply outlook improves: https://www.reuters.com/business/energy/oil-rises-slightly-ahead-potential-us-iran-talks-2026-09-22/
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
