Europejskie armie coraz mocniej interesują się tańszymi pociskami i środkami przechwytującymi, które można produkować w dużych seriach. Jak opisał Reuters, doświadczenia wojny w Ukrainie zwiększyły presję na odbudowę zapasów i obniżenie kosztu pojedynczego użycia uzbrojenia.
W centrum uwagi są rozwiązania prostsze i tańsze od części tradycyjnych systemów rakietowych, ale możliwe do szybkiego skalowania. Reuters wskazuje m.in. europejskie firmy i start-upy rozwijające pociski oraz interceptory przeznaczone do zwalczania masowych zagrożeń, takich jak drony i tańsze środki napadu powietrznego.
Cena i tempo produkcji stają się kluczowe
Zmiana nie oznacza rezygnacji z zaawansowanych systemów dalekiego zasięgu. Chodzi raczej o uzupełnienie arsenałów o warstwę, której można używać częściej i której produkcja nie jest ograniczona tak mocno wysokim kosztem jednostkowym. Według Reutersa część nowych interceptorów ma kosztować około miliona euro, podczas gdy tradycyjne pociski mogą być wielokrotnie droższe.
Państwa europejskie inwestują jednocześnie w zwiększenie mocy produkcyjnych. Dla planistów wojskowych istotne jest nie tylko to, czy dany pocisk potrafi zniszczyć cel, lecz także czy przemysł jest w stanie szybko uzupełniać zużyte zapasy w długim konflikcie. W praktyce może to zmniejszać problem sytuacji, w której obrona zużywa bardzo drogi pocisk przeciwko znacznie tańszemu celowi.
Źródła
Reuters: https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/ukraine-war-drives-european-demand-bigger-cheaper-missile-arsenals-2026-09-16/
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
