Wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego wywołał krytykę także poza PiS. Były minister i bliski współpracownik Donalda Tuska przechodzi z polityki do TK, choć koalicja rządząca wcześniej deklarowała odpolitycznienie instytucji.
Z polityki prosto do Trybunału
Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek był ministrem odpowiedzialnym za wdrażanie polityki rządu i należy do grona najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska.
Decyzja wzbudziła zastrzeżenia części prawników i polityków, którzy przypominają wcześniejsze deklaracje obecnej większości o potrzebie ograniczenia bezpośredniego przechodzenia czynnych polityków do najważniejszych organów wymiaru sprawiedliwości.
Sprawa ma także wymiar instytucjonalnego sporu z prezydentem Karolem Nawrockim, który krytycznie ocenia część zmian forsowanych przez obecną większość w obszarze sądownictwa. Dla rządu będzie to kolejny test, czy zapowiadane standardy da się pogodzić z bieżącym interesem politycznym.
Sam Berek przekonuje, że posiada odpowiednie kwalifikacje i chce uczestniczyć w odbudowie ładu konstytucyjnego. Krytycy odpowiadają jednak, że problemem jest nie tylko kwalifikacja kandydata, lecz także przejrzystość standardów stosowanych przez władzę.
Źródła
Reuters — Polish PM's right-hand man gets nod for top court job: https://www.reuters.com/world/polish-pms-right-hand-man-gets-nod-parliament-top-court-job-2026-09-04/
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
