OSW wskazuje, że w okresie styczeń–kwiecień 2025 zgłoszono około 122 tys. lotów dotkniętych zakłóceniami GNSS. Skala zjawiska pokazuje, że presja na systemy nawigacji nie jest już incydentalnym problemem pilotów.
Zakłócenie bez wystrzału
GNSS jest podstawą współczesnej nawigacji lotniczej i morskiej. Zakłócanie sygnału może zwiększać obciążenie załóg, wymuszać procedury zastępcze i komplikować ruch w zatłoczonej przestrzeni.
Najbardziej niepokojąca jest skala. 122 tys. zgłoszonych lotów oznacza, że zjawisko dotyczy codziennego funkcjonowania regionu, nie pojedynczych epizodów.
Odporność cywilna staje się częścią obronności
Państwo musi zakładać, że część presji będzie kierowana właśnie przeciw systemom cywilnym. Lotnictwo, energetyka i porty są atrakcyjnymi celami, bo zakłócenie ich działania natychmiast odczuwa społeczeństwo.
To kolejny przykład, jak granica między bezpieczeństwem wojskowym i cywilnym zaciera się na Bałtyku.
Zakłócenia GNSS nie muszą kończyć się katastrofą, by być groźne
Nowoczesne samoloty dysponują systemami zapasowymi, a załogi są szkolone do działania przy problemach z sygnałem satelitarnym. To jednak nie oznacza, że masowe zakłócenia są obojętne dla bezpieczeństwa.
Każde przejście na procedury alternatywne zwiększa obciążenie pilotów i kontrolerów. Jeżeli problemy występują jednocześnie na dużym obszarze, mogą powodować opóźnienia, zmianę tras i większe koszty operacyjne.
Z punktu widzenia wojny hybrydowej jest to narzędzie atrakcyjne, bo może wywoływać realne skutki bez użycia klasycznej broni i bez łatwego przypisania odpowiedzialności.
Źródła
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
