NATO ocenia, że nie ma obecnie bezpośredniego zagrożenia rosyjskim atakiem na państwo Sojuszu. Jednocześnie Rosja nasila działania hybrydowe w Europie – od cyberataków po sabotaż i operacje wpływu.
„Nie ma bezpośredniego zagrożenia”
Przedstawiciel NATO powiedział Reutersowi, że Sojusz nie widzi obecnie bezpośredniego zagrożenia atakiem. To jednak tylko jedna część diagnozy.
Ta sama ocena wskazuje na rosnącą aktywność hybrydową Rosji. Moskwa może próbować osiągać cele polityczne bez przekraczania progu, który uruchomiłby jednoznaczną odpowiedź militarną NATO.
Polska na pierwszej linii presji
Dla państw wschodniej flanki oznacza to konieczność przygotowania nie tylko sił zbrojnych, ale także infrastruktury, służb, administracji i społeczeństwa.
Najtrudniejsze w wojnie hybrydowej jest właśnie to, że pojedyncze incydenty często pozostawiają pole do zaprzeczania i sporów o odpowiedzialność.
Najtrudniej odpowiedzieć na działania „poniżej progu”
W klasycznym konflikcie państwo łatwiej identyfikuje agresora i dobiera odpowiedź. W wojnie hybrydowej przeciwnik celowo pozostawia niepewność: wykorzystuje pośredników, cyberataki, dezinformację i sabotaż, którego autorstwo wymaga czasu do udowodnienia.
Odporność zamiast paniki
To właśnie dlatego brak bezpośredniego zagrożenia militarnym uderzeniem nie oznacza spokoju. Dla Polski praktycznym testem jest odporność kolei, energetyki, lotnisk, administracji i systemów informacyjnych.
Najważniejszym zadaniem NATO pozostaje odstraszanie przy jednoczesnym unikaniu sytuacji, w której ostrożność zacznie być przez Moskwę interpretowana jako brak gotowości do odpowiedzi.
Źródła
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
