Niemieccy śledczy zidentyfikowali dwóch podejrzanych o próbę sabotażu na lotnisku Lipsk/Halle. Według ustaleń niemieckich mediów jeden z nich to Białorusin posiadający także rosyjski paszport, drugi – Łotysz również związany dokumentami z Rosją. Berlin oficjalnie obarcza odpowiedzialnością za operację rosyjskie służby.
DNA i trasa podróży doprowadziły śledczych do podejrzanych
Według ustaleń NDR, WDR, Süddeutsche Zeitung i Die Zeit Federalny Urząd Kryminalny zidentyfikował dwie osoby podejrzane o przygotowanie próby zamachu z 5 sierpnia na lotnisku Lipsk/Halle. Jeden z mężczyzn ma być obywatelem Białorusi, posiadającym również rosyjski paszport. Jego DNA miało zostać zabezpieczone na miejscu zdarzenia, a śledczy odtworzyli trasę jego wjazdu i wyjazdu ze strefy Schengen.
Drugi podejrzany ma być Łotyszem posiadającym także rosyjski paszport. Według mediów pełnił rolę logistyka i instruktora operacji. Miał przylecieć do Niemiec przez Berlin-Brandenburg, a następnie udać się samochodem do Saksonii. Na dwa dni przed udaremnionym atakiem miał ponownie opuścić kraj.
Berlin mówi wprost o rosyjskim ataku hybrydowym
Niemiecki rząd uznał, że sposób działania sprawców, użyte środki oraz ustalenia wywiadowcze wskazują na odpowiedzialność Rosji. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt określił incydent jako element rosyjskich operacji hybrydowych i zapowiedział dalsze działania polityczne oraz sankcyjne. Moskwa odrzuca zarzuty i oskarża Berlin o eskalację.
Sprawa Lipska ma znaczenie znacznie szersze niż samo śledztwo kryminalne. Jeśli ustalenia zostaną utrzymane, będzie to kolejny przypadek przypisania Rosji operacji wymierzonej bezpośrednio w infrastrukturę na terytorium państwa NATO. W Niemczech już trwa dyskusja o zwiększeniu ochrony lotnisk, obiektów logistycznych i transportowych przed podobnymi akcjami.
Źródła
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
