Pentagon ma przedstawić ambasadorom NATO założenia trwającego przeglądu rozmieszczenia amerykańskich sił. Sojusznicy chcą wiedzieć, czy kolejne korekty obecności USA w Europie będą miały charakter punktowy, czy staną się częścią większej zmiany.
Przegląd amerykańskiego rozmieszczenia sił ponownie staje się jednym z najważniejszych tematów bezpieczeństwa europejskiego. Elbridge Colby, odpowiadający w Pentagonie za politykę obronną, ma przedstawić ambasadorom państw NATO sposób prowadzenia analizy i kryteria, według których Waszyngton ocenia swoje zobowiązania. Sam przegląd nie oznacza automatycznie decyzji o wycofaniu kolejnych jednostek.
Niepewność jest jednak zrozumiała. Stany Zjednoczone już wcześniej zapowiedziały ograniczenie części obecności, a NATO równolegle przesuwa większą odpowiedzialność za konwencjonalną obronę na europejskich sojuszników i Kanadę. Sekretarz generalny NATO podkreślał, że proces ma być prowadzony w konsultacji z sojusznikami i nie ma z góry ustalonego wyniku.
Nie chodzi tylko o liczbę żołnierzy
W praktyce Pentagon pyta nie tylko o liczbę żołnierzy. W grę wchodzą dostęp do baz, infrastruktura, możliwość przerzutu sił, zgody na przeloty, zapasy, logistyka oraz zdolność państw europejskich do przejmowania zadań, które przez lata wykonywali głównie Amerykanie. To właśnie te elementy decydują, czy obecność wojskowa jest użyteczna w pierwszych dniach kryzysu. Prasarium opisywało wcześniej także zmianę reguł reakcji na wschodniej flance NATO.
Dla Polski kluczowa jest różnica między redukcją liczebną a osłabieniem zdolności. Mniejsza liczba wojsk nie musi oznaczać mniejszego odstraszania, jeśli utrzymane zostaną kluczowe dowództwa, lotnictwo, obrona powietrzna, rozpoznanie, magazyny i zdolność szybkiego wzmocnienia wschodniej flanki. Odwrotna sytuacja również jest możliwa: niewielka zmiana liczb może mieć duży skutek, jeśli dotyczy krytycznej specjalności.
Polska patrzy na zdolności, nie na tabelę
Europejscy członkowie NATO w ostatnich miesiącach deklarują większe nakłady i przejmują część funkcji dowódczych. Waszyngton przedstawia ten kierunek jako bardziej sprawiedliwy podział obowiązków. Dla państw wschodniej flanki najważniejsze będzie jednak to, czy nowe proporcje utrzymają zdolność do szybkiej reakcji na zagrożenie ze strony Rosji.
Najbliższe tygodnie powinny przynieść więcej danych o metodologii przeglądu, ale niekoniecznie o jego ostatecznych decyzjach. W NATO istotny będzie więc nie pojedynczy komunikat, lecz odpowiedź na pytanie, jakie konkretne zdolności mają pozostać w Europie i które z nich europejscy sojusznicy będą musieli przejąć.
Źródła
Formaty reklamowe wewnątrz artykułu
Reklamy wplecione między akapity najlepiej działają w układzie poziomym lub prostokątnym.
